SIŁA EKSPRESJI

Siłę ekspresji „aktorów” dopełnić swoją próbą rozumienia. Nie po to, aby z oceny zrezygnować, lecz by ocenę sformułować odpowiedzialnie. Postępowanie na zewnątrz sytuacji, chociaż ponad wszelką wątpliwość uniemożliwia bycie aktorem zdarzeń, nie musi być bierne samo przez się, nie wyklucza przecież aktywności percepcyjnej, emocjonalnej oraz intelektualnej: stwarza szansę poznawania i ucze­nia się. Nie pomijając więc różnic między byciem wćwnątrz i z zewnątrz sytuacji – prze­ciwnie, uwypuklając je – a także nie neutralizując oczywistych napięć między doświadczeniem bezpośrednim a doświadczeniem pośrednim, proponuję owe róż­nice i napięcia interpretować na podobieństwo stosunku jaki zachodzi między empirią a jej opisem, między praktyką a refleksją nad nią. Uważam, że audiowi­zualna komunikacja o rodowodzie technicznym dzięki pośredniości obserwacji – dystansowi – rewelacyjnie rozszerza i powiększa naszą wiedzę o ludzkich zachowa­niach, a także otwiera nieobecne uprzednio możliwości przed samopoznaniem i samowiedzą.

DZIAŁANIE INTERAKCYJNE

Działanie interakcyjne zakłada zaangażowanie się bezpośrednie uczestników sytuacji. Z jednej strony podlegają oni oddziaływaniu wielu czynników zgodnych z wyobrażeniami i przyzwyczajeniami, pewne jednak czynniki zaskakują ich samym pojawieniem się, przebiegiem czy siłą. Z drugiej strony, jednostka uruchamia swoim zachowaniem lawinę następstw, z których pewne przewiduje z góry, inne zaś nie są przez nią przewidywane lub też są w ogóle z góry nieprzewidywalne. Widz, który znajduje się na zewnątrz zdarzenia i z założenia nie może wziąć w nim udziału, może jednak starać się o dystans, uważną obserwację i analizę, może umiejętnie rozpoznać rysujące się motywy postępowania i wzajemne sprzężenia zaangażowanych w spotkanie osób, a także przebieg działań, ich dramaturgię, punkty zwrotne, starcia stron, nieoczekiwane rezultaty. Widz może spontaniczność cudzego działania uzupełnić własną refleksyjnością. Może autentyzm przeżycia innych dopełnić swoim staraniem o trafne odczytanie znaczeń, o ich zinterpreto­wanie, nie na podstawie osobistego uwikłania w sytuację, zainteresowania rezulta­tem interakcyjnej gry, i nie pod wrażeniem bezpośrednich doznań, ale opierając się na obserwacji z dystansu, z wielu różnych punktów widzenia naraz.

OSOBISTY UDZIAŁ

Miejsce osobistego udziału zastępuje kibicowanie. Komunikacja bezpośrednia ma mieć u podstaw autentyczne przeżycie, natomiast pośrednia zbudowana jest na doznaniach zastępczych, imitacyjnych, co najwyżej wspartych mechanizmem projekcji-identyfikacji. Komunikację bezpośrednią konstytuuje wielopoziomowa aktywność, komunikacja pośrednia ma odznaczać się jednoznaczną biernością.Powyższa krytyka komunikacji audiowizualnej nie wydaje mi się trafna. Każde utrwalenie zakłada pośredniość, taki jest kierunek rozwoju naszej kultury: rysunek, pismo, druk, foto- i fonografia, film, radio, telewizja. Spróbuję inaczej zinterpre­tować oczywiste i bezsporne odmienności między porozumiewaniem się face to face a audiowizualną komunikacją pośrednią. Nieusuwalna różnica dotyczy relacji między jednostką a sytuacją. W jednym przypadku jest to relacja wewnętrzna, a w drugim zewnętrzna wobec sytuacji. Na tej różnicy chcę zbudować pozytywną interpretację filmu i telewizji, dostrzec w niej szansę dopełniania się ludzkich doświadczeń, możność ich wzajemnego oświetlania korygowania, poznawczej współpracy ponad realnością jednych doświadczeń i fantomatycznością drugich.

ODMIENNA MATERIA

O różnicy decyduje odmienna materia telewizji i literatury. O ile pośredniość komunikacji opartej na druku nikogo nie bulwersuje, o tyle pośredniość telewizji – i w ogóle komunikacji audiowizulanej – jest poważną przyczyną krytyki mass mediów. Krytyka ta wychodzi od podstawowej różnicy między bez­pośrednim komunikowaniem się ludzi w doświadczeniu potocznym a pośrednim kontaktem między nadawcą a odbiorcą w mass mediach i różnicę tę interpretuje skrajnie negatywnie w odniesieniu do filmu i telewizji. Podkreśla się przy tym jed­nocześnie fantomatyczną naturę „ruchomych obrazków”, które w pozorowaniu rzeczywistości posunęły się wprawdzie daleko, ale na udawaniu właśnie muszą poprzestać. A oto elementy tej charakterystyki. W komunikacji bezpośredniej uczestniczą ludzie, w komunikacji pośredniej – widzowie; pierwsi tkwią wewnątrz rozgrywających się zdarzeń, drudzy – znajdują się na zewnątrz tych zdarzeń, są od nich odizolowani. Komunikacja bezpośrednia zakłada faktyczne uczestnictwo, działanie, zaś komunikacja pośrednia uniemożliwia je, pozwala jedynie na przyglą­danie się zdarzeniom, uczestnictwo sprowadzone do patrzenia się czy też gapienia.

TELEWIZYJNA KOMUNIKACJA

Poddane temu prawu przekazy płyną niczym potok przez wiele godzin dziennie. jest bardzo ważne dla autorów i dla odbiorców, by wybrana audycja odróżniała się od pozostałych, by umiała znaleźć własną, oryginalną formułę, by potrafiła choć częściowo uniezależnić się od ciążącego na niej całościowego kontekstu syn­tagmy. Nadto, w owym elektronicznym potoku płyną wspólnym łożyskiem naj­rozmaitsze oferty: telewizja oscyluje między informacją a fikcją, między przeka­zami dokumentalnymi a fabularnymi, między porządkiem realnym a fikcyjnym. Transmisja telewizyjna sprzyja jednolitym zachowaniom komunikacyjnym po stro­nie odbioru. Tymczasem różnorodność gatunkowa poszczególnych ofert wymaga uruchomienia odmiennych reguł komunikacyjnych, zróżnicowanego odbioru. Zatem każda audycja powinna mieć na tyle własny charakter, by przełamywać prawo wielkiej syntagmy i pod tym względem.Telewizyjna komunikacja ma charakter pośredni. Podobnie jak literacka. Audiowizualne przekazy telewizyjne operują blokami sytuacji antropologicznych, z którymi obcowanie jest czymś zupełnie innym niż obcowanie z tekstami drukowa­nymi czy tylko mową, choćby te ostatnie także mówiły o ludziach w najrozmait­szym położeniu.

KAŻDY TELEWIZYJNY PRZEKAZ

Strategia samoobrony publiczności telewizyj­nej jest możliwa. Jej warunkiem jest coraz większa liczba telewidzów kompetent­nych oraz wzrost poziomu kompetencji. Wielofunkcyjną instrumentalizację przekazów wzmacnia wielofunkcyjny charak­ter telewizji jako instytucji podporządkowanej całościowej polityce programowej. Polityka ta zawsze – jaka by nie była – wyraża się wyborem pewnych punktów widzenia, preferencją określonych tematów, lansowaniem jakichś wartości. Każdy telewizyjny przekaz, bez względu na to, jakimi intencjami kierują się jego autorzy i wykonawcy, wpisuje się w takie właśnie ramy programowe. Podstawową bowiem cechą telewizji jako instytucji jest działanie w niej prawa wielkiej syntagmy. Prawo to oznacza wpływ składni całego programu na zna­czenia przypisywane przez odbiorców poszczególnym audycjom. Emisja przekazu w określonym porządku telewizji – dziennym, tygodniowym, miesięcznym, czas trwania przekazu, częstotliwość pojawiania się na ekranie rzutują na społeczny odbiór. Podobnie, ulokowanie przekazu w jakimś bloku programowym – informa­cyjnym, publicystycznym, edukacyjnym, artystycznym. Ów kontekst nadania i odbioru wpływa na interpretacje audycji, modyfikuje jej znaczenia.

SAMA WYPOWIEDŹ

Wielofunkcyjna instrumentalizacja sprawia, że ta sama wypowiedź może mieć zarazem, na przykład, cele zabawowe, poznawcze i propagandowe, zręcznie ze sobą zespolone. Bogactwo tych funkcji, ich wewnętrzne zhierarchizowanie preferu­jące funkcje poznawcze, w tym zwłaszcza autoteliczne czy demitologizujące, sprzy­jać może rzeczywistej nobilitacji komunikacji audiowizulanej. Jednak cecha wielo­funkcyjnej instrumentalizacji bynajmniej nie przysługuje wyłącznie przekazom twórczym i odkrywczym. Odnosi się w równej mierze do przekazów skądinąd ubo­gich, opartych na standardowych schematach, odwołujących się do utartych stereo­typów, a ich skuteczność, jeśli znajdą tylko odpowiedni grunt i sprzyjające okoli­czności, wydaje mi się nie do przecenienia. (Albowiem odbiorca mało kompetentny z trudem rozpoznaje starannie maskowane funkcje, nie ma dystansu w stosunku do składanych mu propozycji, łatwo im ulega, w tym zwłaszcza takim ofertom, które sam łatwo akceptuje. Natomiast odbiorca kompetentny potrafi rozszyfrować ukryte założenia instrumentalne, umiejętnie dystansuje się zarówno wobec propo­zycji odrzucanych, jak i aprobowanych, selekcjonuje oferty komunikacyjne według jawnych, uświadamianych kryteriów.

WIELOFUNKCYJNA INSTRUMENTALIZACJA

Może to wpłynąć na zmiany w sposobach uczestnictwa w praktykach audiowizualnych. Może również wpłynąć na przemiany struktur i treści samych przekazów. Przy zachowaniu masowości zjawiska. Wielofunkcyjna instrumentalizacja, właściwa tekstom dwudziestowie­cznym, charakteryzuje również przekazy telewizyjne. W sensie ścisłym dotyczy różnych funkcji założonych, wpisanych w strukturę przekazu. Ale wiąże się także z zagadnieniem funkcji przez wypowiedź spełnianych faktycznie. O ile filmy rozpo­czynały swoją karierę od funkcji ludycznych, miały przede wszystkim bawić i wzru­szać, to telewizja od swoich początków stała się domeną informacji, propagandy, polityki, a także funkcji poznawczych i edukacyjnych. Jarmarczna niewinność obrazów kinowych była telewizji obca. Natomiast dzieliła z kinem od początku audiowizualną magię ekranu.Oczywisty związek telewizji z przemysłem, wielkimi strukturami organizacyj­nymi, czynił z niej znakomity teren dla działań wielkiego interesu. Ale jej rola w społecznej komunikacji została doceniona przede wszystkim dzięki możliwościom jakie stwarza próbom kształtowania opinii publicznej, dzięki szansom sprawowa­nia za jej pośrednictwem „rządu dusz”.

W WIELU PUNKTACH

W wielu punktach krytyka jest, moim zdaniem, trafna, zwłaszcza gdy dotyczy tego, co i jak udostępnia telewizja. Nie podzielam jednak opinii, które deprecjonują sam środek przekazu, technikę komunikowania. Historia komunikacji społecznej uczy, że każdorazowe pojawienie się nowego środka przekazu napotykało zdecy­dowany opór, że zawsze potrzebny jest czas na kulturowe oswojenie nowości. Dziś dla przykładu – nie odrzucamy kina z powodu zrealizowania mnóstwa niedo­brych filmów, i nikomu nie przychodzi do głowy negowanie roli pisma i druku w ewolucji kultury i w jej demokratyzacji, niezależnie od tego, jak wiele złych tekstów udało się ludzkości spłodzić. Nadto, centralne sterowanie odbiorem przypisywane do niedawna całej komuni­kacji audiowizualnej ulega wyraźnym przemianom. Demonopolizacja telewizji państwowych, powstawanie rozmaitych rozgłośni regionalnych i lokalnych, oferty telewizji satelitarnej, wiele kanałów do dyspozycji publiczności i ich zróżnicowane programy, nowe techniki utrwalania i odtwarzania wypowiedzi audiowizualnych (wideokasety) pozwalają sądzić, że powstały warunki umożliwiające szeroką gamę wyborów indywidualnych.

MASOWA OBECNOŚĆ TELEWIZJI

Nadawanie skierowane do wszystkich, niezależnie od ulokowania w przestrzeni ekologicznej i społecznej, zatem zorientowanie na wielkie i zróżnicowane audyto­rium, pociąga za sobą nieuchronne następstwa dla samych tekstów, wypowiedzi emitowanych przez telewizję. Względy komercjalne, a także polityczne czy wręcz propagandowe – z okazji których zresztą przywoływane są zazwyczaj zgodnie wyobrażenia o potrzebach przeciętnego odbiorcy – działają selektywnie i represyj­nie tak wobec podejmowanych problemów, jak wobec sposobów ich przedstawia­nia w przekazach. Masowej obecności telewizji w przestrzeni społecznej towarzyszy ostra, głośna krytyka. Telewizja krytykowana jest jako bastion kultury oficjalnej, jako instru­ment w rękach sprawujących władzę, instrument manipulacji społecznymi opiniami Krytykowana jest za ujednolicanie potrzeb ludzi, za upodobnianie ich reakcji i zachowań. Krytyka ta zróżnicowana geograficznie i politycznie, ma często całościowy charakter, dotyczy nie tylko przekazywanych treści. Kwestionuje tele­wizję jako formę komunikacji. Tej audiowizulanej technice przekazu zarzuca się zbytnią łatwość w odbiorze, sprzyjanie odbiorowi naiwnemu, paraliżowanie aktywności i samodzielności swoich odbiorców.